aya-chan blog

Twój nowy blog

Obiecywałam pisać częściej, ale… święta… wiadomo, nic sie nie chce :D. no dobra muszem siem teraz pochwalić co dostałam pod choinkę: od mamy jakieś specjalne mydło (_-_,,) i tusz do rzęs, od siostry 10 tomik Marsa i taką fajniatą podkładkę pod mysz DNAngel(czy jak to sie tam pisze…), od ciotki… ekhem 2 pary skarpetek (nie skomentuje…), od dziadkóff jakieś rekawiczki i cos tam jeszcze, a od taty (parararam!) deske snowboardową z takiim fajnym kwiatkiem i zółtymi wiązaniami! jeeee… a tak przy okazji to do począdku ferii zostal równo miesiąc i wtedy, beę mogła wypróbować moliwości tego cudeńka :P. a swoją drogą do baba od w-f’u zaczęła sie mnie czepiać, o to czy jade gdzieś na narty, czy cóś i jak jej powiedziałam, ze tak to zaczeła snuć swoje złote teorie na temat wpływu jazdy na natrach/desce na ból kolan… a jakiś miesiąc wcześniej moja doktórka od kolan powiedziała mi, ze wyjazd na narty (tudzie deskę) dobrze mi zrobi na kolana… hmmm… teraz tylko pozostaje komu uwierzyć: doktorce z wieloletnim doświadczeniem lekarza, czy starej babie, która nie ma zielonego pojecia o tym co dobrze, a co źle wpływa na stawy kolanowe, która zresztą jest gruba, brzydka, ma ok.40 lat i ju ma zmarszczki…. ekhem…

taaak. to bardzo niefajniasto, bo jest już… 11 grudzień, do świąt pozostały tylko niecałe dwa tygodnie, a śniegu ani widu, ani słychy, tylko ten wstrętny deszcz wali mi w okna :/. tak siem zastanawiałam i popatrzyłam na notki z zeszłego roku… ok. czerwca itd. i gdy spojrzałam na ilość komentarzy to mnie zatkało… postanowiłam pisać częściej notki i częściej komentować notki innych. tzn., ze ogólnie mam postanowienie, żeby częściej wpaać na internet… staram się! niestety nauka daje mi po głowie, ale pracuje nad… eee… podzieleniem „obowiazków”… no wiecei… jestem silną, samowystarczalną jednostka, dla której każde postanowienie się urzeczywistnia. czy jakos tak. dlatego liczcie, że wtym miesiącu będzie więcej niż jedna notka! teraz już som dwie :D:D

chciałam umieścić na blogu adresy tych leji, ale jakoś… po „konsultacji” z Pilią klik! stwierdziłysmy, że : Ed na leyu jest najlepszy/a, otwierał sie najszybciej z wszystkich 3 propozycji i był sweet :D:D. Oczywiście zanim mi sie zechce go zrobić to minie… bla blabla „dawno. dawno temu Ayek postanowiła zrobić novego bloga”. No! Ale warto wiedzieć, że pomysł jest i częsciowo już zrobiłam, bo został mi tylko kod html, a to 1/4 sukcesu! potem bede musiała przekopiować wszystkie pierdółki, fanlistingi i znaleźć odowiednio fioletowy kolor do paska i innych bzdetów. Może na sylwestra… albo przynajmniej na gwiazdke będzie ready… szczerze? nie mam zielonego pojęcia, kiedy. okej. Teraz mała lekcja o MNIE (yeah). Jakieś półtora roku temu, robiłam liste rzeczy bądź czynności które lubię, które mnie wkurzają bądź są smaczne (chodzi o jedzenie, żeby nie było XD). pomyslałam więc, że skoro minęło czasu wypadało by uaktualnić ta listę. Oczywiście niektóre części się nie zmienią… no bo w sumie to ta sama osoba, tyle, że w nieco starszej wersji:

Imię:Aya
Nazwizko:Mikage
Ile wiosen?:14 (za 318 dni 15)
Kiedy urodzinki?:16 października
Znak zodiaku:Waga
Znak chiński(czyt. konstelacja): Koń (IHAHAHA)
Rodzinka:mama, siostra & tata (mieszka w innej dzielnicy)
Zdrówko:mam uszkodzony błędnik, oraz małą nie wydolność serca, a od ok. pół roku chore kolanka i piasek w nerkach… ofiara chorób :P
Mieszkam w: domku jednorodzinnym, w warszawie na bemowie (jelonki), niedaleko Fortu Wola
Kocham:sushi, kurczaka Toriyaki, zupę Wan-Tan, dobrą mangę, muzykę alternatywną i klubową, Tasukiego, Nakago, mój komputer, gumę do żucia-winterfresh i orbit white, Baldur’s Gate II, Final Fantasy, The Sims i wieeele innych
Nienawidzę:Gdy komputer się rozwala, gdy drukarka nie działa, gdy skaner się zacina, gdy video zje mi taśmę z nagranym moim ulubionym anime, gdy mój odtwarzacz dvd porysuje mi płytę, gdy głośniki się zdemolują, gdy jakieś żule przetną kable od sieci, gdy mój odtwarzacz cd, się zdemoluje, lub zdemoluje płytę, hip-klopu, dicopolo, michała wiśniewskiego, ich troje (o troje za dużo), Naruto, Pawła Lewartowskiego, gdy waneko ma problemy z terminami wydawania mang (ale mi nowość), gdy ktoś mi zwinie sprzed nosa moją ulubioną mangę, gdy nie mam informatyk i nie moge wbić się na neta oraz wieeeeele ,wiele innych ^^
Ulubiona manga:I”s, Fushigi Yuugi (wbrew pozorom ta manga dostarcza dużo rozrywki ;)), X-CLAMP, Tokyo Babylon (ktoś czytał? moge dać stronkę gdzie mają skany tej piknej mangi^^), ruroni kenshin, Cruel Fairytales, Ayashi no Ceres, Slayers, Imadoki, Soul Hunter, Ghost in the Shell, Eden, Ai No Demon, Chobits, Mars…
Najmniej lubiana manga:Naruto, Hikaru No Go, Inuyasha, i coś może jeszcze…
Ulubione anime:Gravitation (ktoś widział, kawaiiii!!! wali na kolana, mam tylko jeden odcinek, ale już jest moim ulubionym anime), Cowboy Bebop, Escaflowne, Hellsing, Kodomo no Omocha (na polski: dziecięca zabawka, głupie, że aż śmieszne^^), Hack://Sign, Slayers, Neon Genesis Evangelion (wszystkie odcinki, od kiedy wprowadziła się Asuka, aż po chwile, gdy omało co nie zabiła Toji’ego, Shinji, wydaje z siebie wtedy taki ładny wrzask^^), i może coś jeszcze;)
Nielubiane anime:Naruto, Fushigi Yuugi ( w odróżnieniu od mangi jest fatalne), Pokemon…
Ulubiona kapela:Gorillaz, Faitles, U2
Ulubiony wykonawca: Kelis, Robbie Wiliams, Gwen Stefani, Bjork
Naj, naj, najukochańsza księgarnia: Antykwariat „HIT”, na Al.Jerozolimskich, w podziemiach, oraz empik megastore

No własnie, niedawno zaczął padać śnieg, a u mnie na leyu stoi Sora z Kingdom Hearts na plaży. Zastanawiam się jeszcze tylko czy lepsza będzie forma z zimowym Paradise Kiss, czy optymalnie-fioletowym Cowboyem Bebopem? mmm…. ja jestem za paradise kiss, a ile dobrze pamietam to kiedys pokazywałam na moim blogu tego leya. robiłam go jakiś rok temu i teraz wydaje mi sie idealny. Jest jeszcze opcja z sakurazua-mori z X’a tym razem w odcieniu fioletowego różu :D:D w srodę na informatyce napisze novą notke i zamontuje 3 linki do tych leyoutów na stronę główną. Oczywiście wszytskie bardzo mi się podoboaja i prędzej czy później zaszczycą mój skromny blog :D. a jako ciekawostkę dorzuce to, iż to będzie już 10 versja moego bloga! hura! ale mojej roboty… hm…7 bodajże. no w każdym razie… jak zwykle obiecuję, że będę pisac częściej niż raz na dwa miesiące…
No okej…, przejdźmy do czekoś niezwiązanego z… leyem, notkami i linkami. Jest już 22 listopad, spadł śnieg, a za dokładnie… hmm… 31-32 dni jest gwiazdka! wyliczyłam, że wydam w tym roku na prezenty pod choinkę… (25+30+20+50) ok. 125 zeta, czytli pewnie 150. straszne zdzierstwo. i nie wiem jak u mnie z kasą, bo mój ojceic był na wywiadówce dzisiaj i musiał mi usprawiedliwiać godziny nieobecności, a potem musiałam słuchac wykłady o ocenach z fizyki, informy i niemca… (tylko z fizy 3- i 1, z informy 2+, a z niemca 1, 2+, 3+, 4+). a pod koniec stwierdził, że nie tak, źle bo dostałam 4 i 5 z historii i 4 i kilka piątek z j.polskiego. w sumie… to całkiem niezła jestem. no dobra kończe, bo już 21.10, a jutro mam klasówkę z muuuuzyki :D:D

Niewiem kto mi te życzenia składał, ale przypomniał mi, żebym napisała notkę na ten temat! niech więc gal anonim sie podpisze to bede wiedziała komu podziękować :D. a tak przy okazji to urodzinki miałam w sobotę (16.10- pamiętajcie!) no i… miałam mini-imprezke… mini, bo z 7 zaproszonych nie przyszły aż 3! skandal!! niedość, że to oznacza mniejszą ilość prezentów, to nie mogłam zrobić tego co chiałam, bo było za mało osób! przyszła tylko of course Olka, Monika, Beta i Patrycja… prezenty dostałam nawet fajnie (płytę, dużą świeczkę, notes na telefony, i ful wypaśny zestawik talerków do sushi! (thx dla Oli)), no i od mamy kolczyki, a od taty

Nareszcie sie dobilam na ten glupi net… uchhh własnie siedze w sali informatycznej , bo oczywiscie w moim domu jest wszytsko zwalone i nie da sie wejsc na internet… Mamy od Informy taką nowa nauczycielke.. taka tam babcia… no ogónie jest beznadziejnie… bo jak może być fajnie w szkole… no dobra, w szkole może BYĆ FAJNIE, ale to… hmm… bardzo trudne do osiagniecia… ogolnie wole wakacje :P Dlatego, tez nie bede na razie zmieniac leyouta bo wiecie.. podtrzymanie wakacyjnej atmooosferki, buahahahahahahaaaaa… hahaha! Po pierwsze nie wiem jeszcze jak czesto bede pisac notki ( o ile w ogole bedzie mi sie chcialo), bo nie wiem kiedy mi naprawia kompa i nie wiem jak czesto bede mogla korzystac z neta na informie, Po drugie wielkie sorki, ze parwie nikmu nie dawalam znaku zycia w wakacje, ale jakos mi sie nie chcialo… no i nie mialam jak!!! no i po (ostatnie) trzecie, moja sister ma dziś urodziny!!! nie wiem jaki mam jej dac prezent… no, enylej jej adres tooo… jak to szlo? musze znalezc, a! mam
http://www.elfka-mazoku.blog.pl
no i warto wiedziec, ze moja sis zdala fo Staszica (jak ktos z warszawki to wiedziec powinien, bo to 1 miejsce w rankingu) no… i to by było dzis na wszystko…, nie? heh to do nastepnej

Ja nie moge, byłam wczoraj u babci i dziadka i zaczęli cos mi chrzanić, że ja chuda jestem… Bożeeee… Panie daj mi siłę, oni sa bezlistosni! Pewnie wg. ich skali sprzed stu lat, osoba która waży mniej niż 60 kilo jest chuda… i tak moim zdaniem jestem za gruba … przynajmniej w porównaniu do innych… no, ale przynajmniej jestem troche wyższa, bo mam 173 cm, to może jeszcze zostane modelkom :D:D:D ale jak ktos sie ciebie spyta ile ważyszi powiesz mu, że 49 kilo, to on od razu tak rozumuje, jakbys miała 166 cm i masz nadwage… heh, wiecie, ze modelki wcale tak mało nie waża? normalnie jak jakas ma 178 cm wzrostu, to waży ok. 64 kilo! czyli teraz wychodzi, że to jakas bujda z ta anoreksja, bo one wcale jej nie maja, tylko sa szczupłe i wysokie, i tyle. pewnie jak jakies idiotki pisza do gazet, że modelki to anorektyczki, to po prostu im zazdroszcza tego, że im sie fartnęło i nie obżerały sie cukierkami jak miały po 10 lat i teraz po prostu ładnie wygladaja.
Jeszcze potem jak u dziadków byłam, to im taki tekscik wale:
JA: ja nie moge, ale te niemowlaki sa grube
BABCIA: no co ty mówisz! ty wcale gruba nie byłas
JA: ale ja tylko…
BABCIA: no jeszcze troche i anorektyczka zostaniesz
JA: ale ja mówiłam, że…
BABCIA: jeszcze 2 kilo w dół i będziesz wygladać jak kosciotrup powlekany skóra
JA: no, ale ja wcale nie mówiłam, że…
BABCIA: dajcie spokój…

Jesli chcecie wiedzieć, co usiłowałam babci powiedziec, to bylo to : „Ale ja mówiłam tylko, że te głupie, małe dzieci sa grube”… Dom wariatów, daje słowo
HAHAHAHA, w srode po klasówkach przekłuję sobie lewe ucho, żeby nie było, że jakis pedał jestem XD tylko nie wiem gdzie, jak znacie jakis lepszy od tego który ja znam salon kosmetyczny w warszawie to napiszcie jego adres, to się tam kopne
pozdrofka i do następnej notki

Ufff… ileż to czasu minęło? Wielkie sorki, za to, że przez tyyle dni i miesięcy nie dawałam znaków życia, ale… ehhh… co tu mówić nie chcialo mi sie XD. Troche sie zmieniło od ostatniej notki… nie powiem co, ale sporo… hmmm co sie u mnie działo… sama nie potrafię powiedzieć… ale od teraz będę juz na bierząco, spodziewajcie się następnej notki dopiero w czerwcu, bo teraz sprawdziany i w ogóle urwanie głófffki… no więc mam nadzieję, że taki mały raport o tym, że się żyje wystarczy na pare dni… albo parenaście dni?
yoół yoooła

Nowy rok!

5 komentarzy

Tak tak… to już 2004 rok mamy na karku… ehhh… pamiętam jak dwa lata temu mówili, że w 2004-2005 wstąpimy do Unii, wtedy się śmiałam, że zanim ten rok nadejdzie to sporo wody w rzece upłynie, a to już teraz… a co do Unii to modle się żebyśmy prędko do niej nie wstąpili… najbardziej to sie boje zmiany waluty, teraz nie mogę sobie wyobrazić tego, że złotówka, którą płaciliśmy przez tyle lat będzie niedługo nic nie warta… jeśli tak to ma wyglądać to chyba sie wyprowadze z Polski i pojade do Szwajcarii… jakoś oni nie potrzebują ani Unii ani Euro, jakoś oni nie zostali jeszcze zepsuci przez tych nadętych Szfabów i tych chamskich żabojadów… no ale nie będę tu ględzić o Unii… w tej notce chciałam podsumować ten 2003 rok… przecież to całe 12 miesięcy, 52 tygodnie i 365 dni… a tak wiele się zdażyło…
STYCZEŃ
jak zwykle świętowałam Nowy Rok… tym razem 9 godzin przed komputerem :P prawdziwy maraton, a do kin wchodziło mnóstwo filmów, które należałoby zobaczyć choćby z obowiązku… nie mogłam się doczekać powrotu do szkoły, przecież to nie było jakieś więzienie tylko miejsce, w którym mogłam dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy oraz spotkać osoby z które znam 6 lat… pamiętam, że już wtedy liczyłam ze smutkiem dni do końca roku szkolnego… bo przecież właśnie wtedy skończy się to moje małe szczęście
LUTY
luty zaczynał się feriami zimowymi, jak co roku jechałam na narty… tym razem do Szwajcarii do naszego mieszkania, a którym i tak nigdy wcześniej nie byłam :D było nawet fajnie, no mimo paru niepowodzeń ogólnie byłam mistrzem stoku :D jednego dnia pojechaliśmy za granicę do Francji… oczywiście na nartach…
jak wróciłam A.K. zaczął sie pytać czy podoba sie M.K. == bez komentarza…
MARZEC
niewiele pamiętam… było tak jakoś bez żadnych wariacji… zaczeliśmy ćwiczyć poloneza na bal końcowy… na początku miałam za pare P.G. … na początku :P
KWIECIEŃ
spowiadanko w kościele… == no coment ~~ no i wyjazd na przerwe Wielkanocną w szkole nie za ciekawie, ale i tak fajnie
MAJ
P.G. pojechał do Tunezji, a mi za partnera przypadł A.K., na zmiane z K.S., ale został ten pierwszy. A.K. dał se spokój z M.K. i został neutralny…
CZERWIEC
bal… nie tańczyłam dyrektorka gwizdnęła mi A.K., ale ten wynagrodził mi to później na dyskotece… później koniec roku szkolnego i w tedy po raz ostatni widział go i większość z naszej starej szkoły… pojechałam na obóz żeglarski, a tam zakręcił sie obok mnie W. (nie wiem jak miał na nazwisko) a w pokoju byłam z Zuzką, J. i A.
LIPIEC
nadal na obozie, ale zmienili mi wahte, byłam z Bobolim, Agnieszką, taką jedną z długimi włosami i tym kretynem 10-cio letnim Jankiem w czapce jak pracownik MPO… a instruktorem została ruda małpa ==… no… za dużo powiedziane, bo Boboli i Agnieszka mieli patenty, a ja pływałam od kilku lat, tylko ta długowłosa i Janek byli pierwszy raz na obozie żeglarskim… mieliśmy niezłą polewke z tego w żółtej czapie :D:D:D za co mieliśmy pogadanke z KWŻ-wilekim pedałem… zżygać sie można…ekhem… póżniej był egzamin a W. mi coś powiedział, a ja go zignorowałam… później, jak po niego starzy przyjechali to J. mówiła, że jemu to na niej zależało… aha… bardzo śmieszne… enyłej potem było koniec obozu, pojechałam do babci…
SIERPIEŃ
… i na deske… przez cały Sierpień chodziłam do kina z Olką
WRZESIEŃ
nowy rok szkolny, dupowa klasa… łęeeee nic ciekawego… wszyscy udją, że sie w Agnieszce podkochują a tak naprawdę to we mnie :P tylko udają, że w niej bo to moja koleżanka
PAŹDZIRNIK
moje urodziny
LISTOPAD
niccc ciekawego nuuudy
GRUDZIEŃ!
no! sylwester u mnie w domu, podsumowanie 7-8 wódek, n piw i kilka szampanów :D aha i 11 osób

łał, troche tego dużo…. no i nawet lepiej :D:D no cóż niestety nie udało mi się pisać częściej niż raz w miesiącu… ja nie wiem co ja w ogóle robie pół dnia siedze w szkole a potem wracam do domu, robie prace domową i już jest 23 z minutami… nawet televizora nie mam czasu obejrzeć… kiedyś chciałam założyć strone internetową, ale teraz mam małe wątpliwości skoro nawet blogiem nie potrafie sie zając… hmmm… okej co do leja, to troche minie zanim novego zrobie… tak se myśle czy nie załadować tego z parakiss’a, ale mam taki łaaadny obrazek z mkr… no ale z drugiej strony to parakissa mam gotowego, a tam to mam tylko obrazek… enyłej… postaram się cóś wykombinować niedługo, no bo przecież mamy ponad 2 tygodnie przerwy :D zaje… fajnie sie znaczy…
no tak… mikołajki… kiedy były?razz… dwaaa… trzy? dni temu… w sumie to prawie nic nie dostałam… prawie… ale są jeszcze święta i nowy rok, dość dużo okazji do dawania prezentów… :D aha klasowe mikołajki mamy jutro, a mnie wylosował największy przystojniak w klasie :D:D
moje imieniny… były wczoraj… dostałąm tylko życzenia od trzech osób o mamy, taty i siostry <— to jedna osoba, od koleżanki ze starej klasy i od kolegi z nowej no właśnie…. aha dostałąm duużo piątek z polaka, matmy i geografii :D:D jestem wielka…
noe wiem co jeszcze napisać… ale
pozdrówka i do następnej notki!!


  • RSS